color top line
Nie masz konta?  Utwórz nowe konto  lub  zaloguj się

Recenzja Fernbus Simulator

Podczas gdy czeskie SCS już chyba na dobre zapomniało o Euro Coach Simulator, Niemcy z TML Studios postanowili wziąć pomysł na symulator autokaru w swoje ręce. Niestety niezbyt wprawne ręce. Ich dotychczasowy dorobek nie napawał optymizmem na dobrą grę, ale nie sposób zaprzeczyć, że w końcu coś im się udało… mniej więcej. To jaki w końcu jest Fernbus Coach Simulator? Przeczytajcie i przekonajcie się sami.

Na dobry początek

Pierwszą rzeczą jaką widzimy po uruchomieniu gry jest logo silnika Unreal Engine 4. Tak, drodzy państwo, mamy do czynienia z symulatorem wykorzystującym potężne narzędzie jakim jest ten znany silnik Epic Games. Czy jego potencjał został wykorzystany? Zanim się tego dowiemy powita nas skromne menu główne odtwarzające losowo jeden z wielu dostępnych utworów – od rapu po pogodne kawałki rodem z reklam telewizyjnych. Nasze oczy uraczy natomiast pokaz podkręconych w Photoshopie screenshotów w tle. Przydatną funkcją jest szybkie podejrzenie naszego profilu i postępów w prawej części menu. Warto odnotować, że Fernbus Coach Simulator stworzono we współpracy ze znanym za zachodnią granicą przewoźnikiem Flixbus, więc logotypy i barwy tej firmy ujrzymy w wielu miejscach.

 Niby autobus, a opcji jak w promie kosmicznym

Symulatorowi Autokaru nie można odmówić licznych możliwości konfiguracji. Oprócz typowych ustawień grafiki i dźwięku dostajemy do dyspozycji również sporo ustawień samej rozgrywki- według własnych gustów i potrzeb dostosujemy między innymi gęstość ruchu, jednostki czasu, a nawet przechył autobusu. Gracze narzekali, że realistyczne wychylanie jest dla nich zbyt mocne, więc TML dodało możliwość zmniejszenia go lub wyłączenia. Świetny przykład otwartości projektantów na głos społeczności. Na temat konfiguracji klawiszy i kontrolerów mam z kolei mieszane zdanie. Z jednej strony zaoferowano dosłowne multum suwaków oraz wykresy do precyzyjnego ustawiania sterowania, z drugiej strony mimo poprawnego wykrycia i rozpoznania mojej kierownicy (Logitech Driving Force GT) każdą oś i każdy klawisz musiałem przypisywać ręcznie. Zdecydowaną wadą jest natomiast brak możliwości kierowania myszą. Rozwiązanie to świetnie sprawdzało się w ETS 2 i często wykorzystywałem je, gdy brakło mi chęci czy czasu na rozstawianie kierownicy. Po ustawieniu adekwatnego poziomu grafiki, wybraniu odpowiedniego sposobu sterowania, możemy się wrócić i wcisnąć jakże kuszący guzik “Start Game”.

Berlin to Warsaw in one tank

Od możliwości pokierowania “Fernbusem” dzieli nas już tylko ustawienie trasy, pojazdu i warunków. Zasady tworzenia nowej linii są proste – zacząć trasę możemy tylko w mieście, które już odwiedziliśmy, bądź w naszej bazie głównej, którą wybieramy przy pierwszym uruchomieniu. Planowana trasa nie może również obejmować miast spoza naszego zasięgu, który jest stopniowo powiększany wraz z osiąganiem kolejnych poziomów kierowcy. Rozwiązania te zachęcają do zwiedzania całej mapy i bezpiecznej jazdy, tak aby jak najszybciej awansować. Do naszej dyspozycji oddano ponad 40 niemieckich miast, które są większe i o wiele lepiej odwzorowane niż te w Euro Truck’u. Zadbano też o to, aby w większości z nich znalazły się charakterystyczne dla danej miejscowości obiekty. W przypadku, gdy chcemy pozwiedzać Niemcy i ich autostrady bez zbędnych ograniczeń, możemy odpalić tryb swobodnej jazdy. Wybór pojazdu jest póki co jedynie iluzoryczny. Wybrać możemy między autokarem MAN Lions Coach, a jego dłuższą wersją MAN Lions Coach C odblokowywaną na drugim poziomie doświadczenia. Z bloga twórców możemy dowiedzieć się jednak, że pracują już nad kolejnymi modelami. Na sam koniec pozostaje wybór modelu sterowania (arcade’owy, realistyczny lub własny mieszany), a także wybór daty (warto przejechać się w każdą porę roku, gdyż te zostały dobrze odwzorowane i znacznie się między sobą różnią), pogody i godziny. Ostatnia opcja na początku będzie dosyć ograniczona, ponieważ w celu odblokowania jazdy po nocy musimy zdobyć aż trzeci poziom doświadczenia.

Więc jak to się prezentuje?

Fernbus Coach Simulator w kwestii oprawy graficznej spisuje się całkiem przyzwoicie. TML Studios być może i nie wycisnęło ostatnich soków z silnika UE4, ale pokazało, że z odpowiednią chęcią także potrafi robić ładne symulatory. Model naszego autokaru jest po prostu świetny, zarówno wewnątrz jak i z zewnątrz mamy na czym zawiesić oko. Pierwszorzędna robota i to samo tyczy się miast. W najważniejsze obiekty włożono sporo pracy, a reszta budynków również nie wygląda jak z kartonu co ma często miejsce w konkurencyjnych symulacjach. Czasem zdarzy się tekstura o widocznie niskiej rozdzielczości tu i ówdzie, ale są to jedynie wyjątki. W ramach ruchu ulicznego ujrzymy samochody osobowe, dostawcze, ciężarowe i standardowo nie wyglądają już tak dobrze, jak nasza flota. Z pewnością niższa jakość innych pojazdów oszczędza nam cenne zasoby obliczeniowe, a i koniec końców ich gorsze wykonanie nie drażni tak jak to miało miejsce w Bus Simulator 16. Znacznym niedopatrzeniem jest jednak ich pojawianie się i znikanie w polu widzenia gracza. Tragicznie to wygląda. Oświetlenie to natomiast poezja, szczególnie podczas zimowych wschodów słońca. Można by rzec, że Unreal Engine robi robotę. Reflektory, światło dzienne i odbicia w kałużach wyglądają naprawdę estetycznie, choć nie perfekcyjnie. Niestety głównie w nocy zdarzają się różnorakie glitche z nimi związane. Najciekawszym było jedno z miast, które świeciło się na… fioletowo. Bolączką są też zwane potocznie światła długie – wykonano je tak źle, że lepiej je zostawić w spokoju. Efekty pogodowe za to przywracają wysoki poziom. Realistyczny deszcz na szybie, kałuże, zacieki – aż chce się jeździć w deszczu. Ostatnim punktem są iście fatalne lusterka wsteczne. Mimo ustawionych największej odległości rysowania i najwyżej jakości lusterek, obraz w nich jest spowity dziwną mgłą, a obiekty oddalone o więcej niż parę metrów są niewidoczne co czyni je niemal bezużytecznymi, a jazdę niepotrzebnie trudniejszą.

Jeżeli chodzi o optymalizację tytułu, to już tak kolorowo nie jest. Mimo poprawek gra potrafi chrupnąć na całkiem dobrym sprzęcie, na grafice ustawionej i tak trochę poniżej zalecanej. Na spadki płynności oczywiście możemy liczyć w miastach, ale i o dziwo poza nimi na autostradach.

O udźwiękowieniu powiem krótko, bo jest najzwyczajniej poprawne. Dźwięki autobusu są realne i zarówno one, jak i dźwięki otoczenia są przyjemne dla ucha. Miłym dodatkiem są dźwiękowe eventy jak przelatujący samolot bądź śmigłowiec, a także odgłosy robót budowlanych przy remontowanych drogach.

A kto kierowcą jest?

Choć specjalistą nie jestem i prawdziwego autokaru (jeszcze) nie prowadziłem to w Fernbus Simulator idzie poczuć, że poruszamy się czymś znacznie większym niż osobówka. Jesteśmy zmuszeni do ostrożnego brania zakrętów, pamiętania o wydłużonej drodze hamowania, a o porządnym przyśpieszeniu za to możemy zapomnieć. Jedynym mankamentem jest fakt, iż nie zauważyłem zbytnich różnic pomiędzy jazdą w upalne lato, a mroźną zimę. Dodatkowo w naszym pojeździe niemal wszystkie guziki są klikalne i mają przypisaną konkretną funkcję – od drzwi, przez sterowanie klimą po przyklęk. Jeżeli chcemy zdobyć komplet punktów za przejechaną trasę musimy koniecznie odpalić na początku Wi-Fi, toalety i nieobecną w grze hostessę, a po każdym przystanku puścić nagranie z najważniejszymi informacjami dla podróżnych. Jedną z bardziej nietypowych opcji w grze jest sprawdzanie biletów, które należy zacząć od otwarcia luku bagażowego i pozwolenia pasażerom na odłożenie tam walizek. Następnie należy podejść do każdego z pasażerów i sprawdzić ich bilet w wersji papierowej lub elektronicznej na ekranie smartfona. Obecne na potwierdzeniu nazwisko musimy porównać z listą podróżnych na naszym telefonie, który pełni też rolę rozkładu i menu pauzy. Jeżeli wszystko się zgadza wpuszczamy daną osobę na pokład, a w razie nieprawidłowości zwracamy uwagę na pomyłkę. Na drugim poziomie otrzymujemy możliwość skanowania kodów QR na biletach, co skraca czas kontroli do minimum. Muszę przyznać, że system ten jest nie tylko świetnie odwzorowany, ale i niezwykle satysfakcjonujący.

Podczas jazdy każde nasze przewinienie będzie karane niezwykle chamskim komentarzem któregoś z wiezionych Niemców. Te najpoważniejsze, jak wypadek, zbyt ostry skręt czy hamowanie, dodatkowo przysporzą nam ujemnych punktów. Wspomniany system kar jest jednak niejasny i niesprawiedliwy. Często jesteśmy ganieni za zbyt wolną jazdę podczas korku lub podczas skręcania, ale najgorsze upomnienia wynikają z tego, że limity prędkości na znakach nie zawsze pokrywają się z tymi uznawanymi przez grę. Najbardziej denerwują z kolei majaczenia Niemców o postój. Stosowna informacja na ekranie i niegrzeczny komentarz pojawiają się co około minutę, a najczęściej przypomina im się o przerwie w momencie gdy do najbliższego parkingu mamy dobre 100 km lub nie ma go wcale. Tak, postoje muszą być robione na specjalnych parkingach przy autostradzie, których jest stanowczo za mało. Przystanki w miastach czy zatrzymanie się w innym miejscu, jak stacja benzynowa, z jakiegoś powodu nie są uznawane. Pasażerowie są też niezwykle wrażliwi na temperaturę – pół stopnia za dużo lub za mało i nie omieszkają nas o tym poinformować.

Prowadząca nas do celu nawigacja spełnia swoją rolę, ale mogłaby być zdecydowanie lepsza. Mapka z trasą oraz licznik kilometrów często się bugują i nie są tak ładnie wykonane jak w symulatorach ciężarówki. Same drogi natomiast bardzo przypominają te z ETS 2. Na ogół jeździmy po podobnych do siebie autostradach, jedynie od czasu do czasu mamy możliwość pojechania alternatywną droga przez wsie. Miasta, choć ładne i czasem zakorkowane, niestety nie do końca żyją. Zupełnie pominięto kwestię pieszych przez co ulice wyglądają na opustoszałe mimo samochodów.

Sztuczna głupota

W całej grze z pewnością najbardziej kuleje sztuczna inteligencja. Tak zwane AI jest zwyczajnie głupie jak but i nie potrafi sobie poradzić z ruchem ulicznym. Pojazdy sterowane przez komputer blokują się na skrzyżowaniach tworząc niebotyczne korki, notorycznie wymuszają na nas pierwszeństwo i z jakiegoś powodu potrafią zwolnić do 40 km/h jadąc środkiem autostrady. Komicznie wygląda też sytuacja, gdy samochody AI nagle skręcają w nieistniejącą drogę i znikają. Na plus można zaliczyć używanie przez nich kierunkowskazów, ale to marne pocieszenie, gdy nie dają nam żadnego czasu na reakcję tylko nie zważając na nas wbijają się na pas. Oczywiście każde ich przewinienie jest liczone jako nasza wina.

To już pełna gra czy jeszcze Early Access?

Choć gra oficjalnie ukazała się na platformie Steam 25 sierpnia bieżącego roku, to napisanie jej recenzji przed 2 września wiązałoby się ze znacznie niższą oceną. Czemu? Twórcy wprost przyznali, iż nie wyrobili się z produkcją, ale nie chcą ponownie przekładać premiery, więc wydadzą grę planowo i będą dodawać obiecane funkcje z czasem. Nie byłoby to aż tak straszne, gdyby owe brakujące funkcje jak radio czy dodatkowe autobusy były jednym problem. Niestety gra na premierę była zwyczajnie wybrakowana i póki co wciąż taka pozostaje. Przed pierwszą aktualizacją (wydaną właśnie 2.09) chociażby menu było niezwykle szpetne i przypominało absolutną amatorszczyznę. Na wymienianie wszystkich denerwujących bugów, którymi zainteresowano się dopiero po opublikowaniu gry zwyczajnie nie starczy miejsca. I tak na marginesie, ostatni patch wyczyścił mi połowę postępu. Miło.

Podsumowanie

Mam nadzieję, że każdy po lekturze powyższej recenzji ma już w głowie przybliżony obraz Fernbus Coach Simulatora. Jego jednoznaczna ocena nie jest tak prosta jak poprzednich gier tego studia. Z pewnością jest to tytuł dobry, a po poprawkach być może nawet solidny. Oczywiście nie polecam go osobom, które dotychczas odrzucały inne symulatory – ten nie ma absolutnie nic innego, co mogłoby ich przyciągnąć. Sympatykom symulacji rekomenduję zakup tego tytułu, gdy stanieje (aktualna cena to ok. 30 Euro) lub gdy twórcy faktycznie załatają wszystkie najważniejsze rzeczy. Mimo przekłamań co do gotowości produktu, na razie rzetelnie go ulepszają, ale nie mamy gwarancji czy w najbliższym czasie się po prostu nie porzucą prac.

O autorze

Shymzo
Shymzo

Student, przyszły rekin finansjery, pasjonat gier i nowych technologii.

Brak komentarzy

  • Witamy, gość
Tak Nie