Poszukujemy osób. Zapoznaj się co u nas słychać w Dev Dzienniku.
color top line
Nie masz konta?  Utwórz nowe konto  lub  zaloguj się

-RECENZJA- Battlefleet Gothic: Armada

Kapitan Iliach spojrzał na wyświetlacz na którym widniała data 21 kwietnia. Zasiadł wygodnie na mostku , wziął solidny łyk hunzbira i rozpoczął przygotowanie swojej załogi na nową misję. Nadszedł czas, aby przywrócić sektor Gothic na łono imperium.

Można powiedzieć, że liczące już 30 lat “imperium ludzkości” stworzone przez Games-Workshop podejmuje coraz to bardziej stanowcze kroki aby to Space Marines podbili w niedługim czasie serca użytkowników PC oraz konsol tak jak wcześniej zrobili to z entuzjastami gier bitewnych.

Twórcy bitewniaka sprzedają licencje na gry osadzone w uniwersum Warhammera 40k na lewo i prawo, efektem czego na półki sklepowe trafiają wyniki coraz to bardziej ekscentrycznych eksperymentów takich jak chociażby… szachy w których zamiast zwykłych pionków występują siły Space Marines oraz orków. Wszystko to byle wcisnąć i sprzedać znaną markę jak największej liczbie odbiorców.  Miłośnicy uniwersum 40 milenium z niecierpliwością wypatrywali jakiegoś solidnego tytułu, produkcji spełniającej oczekiwania nawet tych najbardziej wybrednych odbiorców  mających dosyć coraz to, powiedzy szczerze, głupszych produkcji nijak nie trzymających poziomu mrocznych klimatów wiecznej wojny. Tak jak to mówiła już Euphrati keeler: “imperator strzeże”.

Dnia 21 kwietnia miała miejsce premiera najnowszego tytułu osadzonego w uniwersum Warhammera 40k – Battlefleet Gothic: Armada. Za grę odpowiadają  Tindalos Interactive oraz Focus Home Interactive. Jest to gra RTS w której będziemy mogli toczyć epickie bitwy i starcia w przestrzeni kosmicznej, sterując całymi flotami przeróżnych okrętów kosmicznych.  Na stan obecny w grze dostępnych jest kilka frakcji: Siły imperium, zdrajcy Chaosu, Eldarzy oraz Orkowie. Twórcy gry obiecują , że z czasem grywalnych frakcji pojawi się więcej i już oficjalnie zapowiedziano, że na dniach mają pojawić się również Space Marines.

Poczuć się tak, jak Nathaniel Garro

Muszę przyznać, że miałem mieszane uczucia co do tej produckji. Na początku, po obejrzeniu zwiastunów oraz zapowiedzi, byłem bardzo mocno podniecony. Kiedy jednak już miałem przyjemność zasiąść do gry byłem trochę zawiedziony. Grafika prezentowała się już na zupełnie innym poziomie niżeli na trailerach. Nie mówiąc już o grze, która ze zwiastunami miała tyle wspólnego co Geralt z Rivii z Marią Skłodowską Curie – czyli nic. Gra ukazała się w nieco przestarzałym rzucie izometrycznym, bez jakichkolwiek rewelacji. Okręty i statki kosmiczne nie robiły tak piorunującego wrażenia jak te które pokazywali twórcy gry. Jednak z minuty na minutę pojawiał mi się coraz większy banan na twarzy. Nudny i prostu rzut izometryczny bardzo mocno urozmaicają profesjonalne i niesamowite przerywniki filmowe oraz cutscenki.

Gra zaczęła nabierać odpowiedniego klimatu i w końcu po dłuższym czasie imperator wskazał mi jedno ze swych najlepszych dzieł.

Rozgrywka jest naprawdę bardzo mocno wciągająca i satysfakcjonująca. Mamy naprawdę ogromny wachlarz taktycznych możliwości i zapewniam Was, że grając w Battlefleet Gothic: Armada, będziecie mogli w pełni poczuć się jak prawdziwy dowódca floty. Mamy tu bardzo mocno rozbudowany i intrygujący system walki. Całość przypomina do złudzenia strategie z serii Total War. Mamy określone możliwości na rozstawienie swoich sił przed bitwą a typowego generała z Total War zastępuje nam “okręt flagowy”. Podczas walki mamy masę arcyciekawych rozwiązań , przez co możemy się poczuć niczym Nathaniel Garro, uciekający Eisensteinem, przed morderczym Terminus Est Typhona.

20160421175150_1

Niektóre z naszych jednostek mają bardzo potężne działa frontowe, inne natomiast mogą prowadzić morderczy ostrzał na burtach. Możemy także wydać swoim kapitanom odpowiednie rozkazy aby trzymali określoną odległość od przeciwnika, starali się używać tylko frontalnego ataku. Możemy także utrzymywać średni dystans pozwalający naszym jednostkom dokonać abordażu czy też wydawać polecenia aby nasze okręty obierały priorytet ataków na silnikach bądź działach przeciwnika.

Nie zabrakło również i sprytnych zagrywek taktycznych – możemy bowiem wykorzystać nadlatujące asteroidy jako osłonę przed torpedami przeciwnika, ukrywać się w mgławicy oraz burzach osnowy a także wysyłać sondy w celu wykrycia jednostek nieprzyjaciela. Po prostu mamy do dyspozycji wszystko, czego admirał kosmicznej floty potrzebuje podczas wielkiej bitwy ze swoim nemezis.

Najsłabsze ogniwo

Jeżeli chcecie się dowiedzieć jak prezentują się też inne aspekty rozgrywki to muszę wam zdradzić, że i tu twórcy gry wykonali kawał solidnej roboty. Każdy z naszych okrętów ma swojego kapitana, który zdobywa doświadczenie w każdej bitwie a dzięki temu może nauczyć się nowych i ciekawych umiejętności. Zaliczyć możemy do tego specjalne manewry uniku czy szybsze przeładowanie dział, skracający cooldown używania poszczególnych umiejętności. Jednak to nie wszystko. Możemy również udoskonalać nasz okręt flagowy nad którym możemy spędzić naprawdę wiele godzin.

Możemy ulepszać umiejętności naszej załogi od dowódców po navigatorów czy “mięcho armatnie”, które dają spory boost naszemu okrętowi taki jak np. zwiększona odporność generatorów czy lepsze celowanie i potężniejsze trafienia krytyczne. Nasz główny dowódca również może nauczyć się umiejętności specjalnych, które czasami są na wagę złota. Nie zapomnijmy o samym ulepszaniu naszego okrętu, bo tam możemy z prostego okrętu stworzyć prawdziwą gwiezdną fortecę!

20160421182347_1

Wybraniec Imperatora

Fabuła gry również prezentuje się dosyć ciekawie. Śledzimy losy kapitana Spire, który awansował na Admirała floty imperium oraz otrzymał wyjątkowe zadanie zaprowadzenia porządku w sektorze Gothic. Niestety akcja gry toczy się po zdradzie Horusa i wielu zakonów Space Marines a fakt, iż nasz świezo upieczony Admirał pochodzi z jednego ze światów, które odwróciły się od imperatora ludzkości, wcale nam nie pomaga. Zostaniemy poddani wielu próbom mających na celu sprawdzenie naszego oddania dla dobra sprawy.

20160421175601_1

Sama kampania polega na odbiciu i obronie 50 “światów” należących niegdyś do imperium ludzkości. Pojawia się tu już znany i lubiany system turowy. Na każdą turę możemy wykonać jedną misję dla naszej frakcji. W naszym sektorze mogą pojawić się wydarzenia losowe takie jak m. in. inwazja orków. Zadania trafiają nam się przeróżne, od eskorty konwojów i vipów, aż po udział w wielkich bitwach. Jednak nie muszę was chyba uświadamiać, że na początku kariery naszego Admirała, nie stoczymy wielkiej i epickiej bitwy dobra ze złem a będziemy jedynie bawić się w listonosza czy potocznie mówiąc “dostawcę mleka”. Wraz z naszymi sukcesami rośnie nasza reputacja a także ilość “punktów” które stanowią swojego rodzaju walutę potrzebną do zwerbowania coraz to lepszych jednostek do bitwy.

20160421175609_1

Wymagania i optymalizacja

Oglądając zwiastuny i zapowiedzi “Gothic Armady” można było zauważyć cutscenki pokazujące epickie wypuchy statków kosmicznych rozpadających się na tysiace małych części. Zauważalne było także wiele efektów cząsteczkowych jak obfite pasma asteroid , mgławice i efekty świetlne czy wystrzeliwane pociski. Mogło to obudzić obawy fanów uniwersum Warhammera, iż będą musieli wysupłać nieco grosza aby ulepszyć swój sprzęt. Jak mówi przysłowie – nie taki diabeł straszny jak go malują gdyż, według minimalnych wymagań, do odpalenia gry wystarczy już komputer z grafiką 1 GB, procesorem 3GHz oraz z 4GB RAM. Głupio jest wykonywać testy optymalizacji gry na topowym sprzęcie wartym kilka, jak nie kilkanaście, tysięcy złotych.

Postanowilismy zatem wykonać testy na komputerze dostępnym dla przeciętnego gracza i “zwykłego śmiertelnika”. Posiadając grafikę Radeon 7870 , typowy procesor 3 GHz oraz 8 GB pamięci RAM, mogliśmy komfortowo grać przy 30fps na następujących ustawieniach:

20160421203733_1

Widząc szczegółowość detali oraz mnogość elementów pokroju asteroid gwiazd czy planet, trzeba przyznać, że optymalizacja została wykonana bardzo dobrze.

Nie każdy orzeł to Imperialna Aquilla

Trzeba przyznać, że pomimo bardzo pozytywnego zaskoczenia podczas styczności z tym tytułem na dnie mojego serca kryje się lekki uraz do twórców, spowodowany tym, że całej grze brak ostatecznego szlifu. Wśród wielu ciekawych cutscenek brakuje mi np. widoku kamery pokazującej jak załoga naszego okrętu dokonuje abordażu jednostki przeciwnika. Wszystko ogranizczyło się do pokazania jakichś świecących punktów lecących w stronę statku wroga. Tak samo przydałyby się animowane awatary naszych dowódców, nie mówiąc już o większej różnorodności portretów naszych kapitanów ponieważ, pomijając głownego bohatera, praktycznie wszyscy dowódcy naszych statków wyglądają identycznie.

Osobiście uważam Battlefleet Gothic: Armada za produkcję bardzo dobrą, przy której można spędzić wiele godzin. Bitwy są satysfakcjonujące i niosą za sobą wiele emocji oraz możłiwości taktycznych. Jest to idealna produkcja dla fanów Warhammera 40k jak i dla osób czekających na Total War: Warhammer.

Podsumowanie

Plusy
– Dobra optymalizacja
– Rewelacyjne możliwości taktyczne i świetna mechanika walki
– Nareszcie doczekaliśmy się kolejnej dobrej produkcji w uniwersum warhammera 40k
– Ulepszanie swojego okrętu flagowego oraz doskonalenie załogi
– Ciekawa oprawa muzyczna

Minusy
– Graficznie trochę różni się od tego co widzieliśmy na trailerach
–  Brakuje ostatecznego szlifu, kilku prostych rzeczy aby ta gra stała się produkcją ponadczasową.
– Gracze nieznający się na uniwersum mogą się nieco odbić od tej gry, a sama produkcja może być dla nich nieco zbyt ascetyczna

Moja ocena
8 / 10

O autorze

Iliach
Iliach

Brak komentarzy

  • Witamy, gość
Tak Nie