Poszukujemy osób. Zapoznaj się co u nas słychać w Dev Dzienniku.
color top line
Nie masz konta?  Utwórz nowe konto  lub  zaloguj się

Okiem Livegamers #2

Członkowie LiveGamers przygotowali dla was kolejne wypowiedzi z minionego tygodnia. Serdecznie zapraszam!

Łosiu
Ubiegły tydzień minął mi niespodziewanie ciekawie. Zupełnie zapomniałem o nadchodzących alfa testach For Honor. Do samej gry podchodziłem sceptycznie (masa quick time eventów), ale okazała się nadzwyczaj przyjemna. Dobra optymalizacja, ładny wygląd i ciekawy klimat. Multik raczej mnie nie wciągnie, ale z dużym zainteresowaniem czekam na tryb single player. Oprócz tego miałem okazję przetestować grę Bohemian Killing, przygodówkę w klimacie sądowego dramatu z ciekawymi założeniami – naszym zadaniem jest tak “nawinąć makaron na uszy” sędziemu, aby uzyskać wyrok uniewinniający dla naszego mordercy. Gra jest trudna (jak dotąd za każdym razem kończyłem pod gilotyną), ale potrafi wkręcić.

Kicajec
Ostatni tydzień w moim wykonaniu był naprawdę szalony, przez co moje spotkania z komputerem sprowadzały się do szybkiego „dzień dobry” oraz „do widzenia”, czyli sprawdzamy pocztę i podążamy dalej. Jednak w końcu udało mi się wygospodarować trochę czasu, aby choć chwilę pochylić się nad najnowszym dzieckiem Epic Games zwanym złowieszczo Paragon. A jako, że jestem „wielkim fanem” gier z gatunków MOBA (czyt. łooo matko co ja robię) nie mogłem pominąć tego tytułu. W wielkim skrócie – szoku nie przeżyłem. Chciałem napisać, że Epicy robią grę, w której nawet taki żółtodziób, jak ja, poczuje się dobrze, jednak nie przechodzi mi to przez klawiaturę. Paragon prezentuję bowiem gatunek MOBA w sposób klasyczny. Dwie bazy, czterech bohaterów na drużynę, trzy ścieżki oraz oczywiście dżungla. Główną różnica odróżniająca Pargaon od takich klasyków jak LoL, czy Dota 2 jest fakt, że rozgrywa jest stuprocentowo zręcznościowa. I w zasadzie to tyle. Całość oczywiście śmiga na Unreal Engine 4, przez co wygląda obłędnie. Obserwuję dalej i trzymam kciuki za Epic Games, bo może wpadną na coś co przykuje mnie do tej gry na dłużej. W końcu to beta i jeszcze wiele może się zmienić. I kto wie, może to będzie ten mój pierwszy raz kiedy to Kicajec ogarnie w koncu gry MOBA i nikt nie będzie go wyzywał od noobów.

Ilasovy
Sprzedaż PS4 miała być manifestacją niechęci do Sony i ich polityki ostatniego czasu. Manifestacją niechęci do mainstreamu. Do takiego stopnia, że już witałem się z WiiU… Ale launch trailer do najnowszego i zarazem ostatniego dodatku Destiny sprawił, że me serce zabiło mocniej… Cóż, godziny poświęcone tej grze nie poszły w las. Nie mogę się doczekać powrotu do Starej Rosji na Kosmodrom! I to na nowej platformie bo postanowiłem zadoptować odchudzoną wersję Xboxa One! Oby do piątku!

Kycu
Mój ubiegły tydzień to głównie hype na nowe NBA2k17. Premiera gry co prawda wyznaczona na 20 września, ale osoby, które zakupiły grę w pre-order, mogły zacząć w nią grać już w piątek czyli cztery dni przed oficjalną premierą. Nie obyło się oczywiście bez problemów z “rozpakowaniem” samej gry na Steam, ale może o tym nie będę się rozpisywał. Co do samej gry. Wiele osób pytało mnie czy gra zmieniła się graficznie względem poprzedniej odsłony. Otóż praktycznie nie, nie zmieniła się, prócz dwóch rzeczy. Pierwsza to menu główne. Zmieniło się ono diametralnie. Czy na dobre? Do mnie przemawia ten “czysty” biało-czerwony layout. Druga zmiana jaką zauważyłem, to jest tak jakby bardziej “gęsta” publiczność, oraz bardziej ruchliwa, czyli żywo reagująca na to, co się w danym momencie na boisku dzieje. Poza tym mamy zupełnie nową karierę w trybie MyCarrer, która moim zdaniem jest słabsza od tej, którą wyreżyserował Spike Lee w NBA 2k16. Jest prostsza linia fabularna, krótkie cut-scenki i ogólnie początek naszej kariery przebiega bardzo szybko – nie minęło 2h a ja już w drafcie zostałem wybrany do drużyny Detroit Pistons. Podsumowując. Nowa odsłona NBA 2k jest jedynie odświeżoną wersją poprzedniczki, ale dla fanów tego rodzaju sportu jak i ligi NBA, gra ta powinna być obowiązkową pozycją do nabycia.

Lanshy
Miniony tydzień okazał się być raczej spokojnym. Odskocznią od często ogrywanego przeze mnie Dead By Daylight stały się takie tytuły jak The Final Station oraz niedawno nabyte Miscreated. Uwadze mojej nie uciekł również Dishonored 2. W przypadku Miscreated nie miałem wątpliwości, że jest to ciekawa propozycja na leniwe popołudnie. Gra de facto wymaga jeszcze dopracowania, jednak odbiega od konkurencji dbałością o aspekty realistyczne. Opustoszałe metropolie zdają się przyciągać do siebie graczy nie tylko ze względu na możliwość pozyskania ciekawych przedmiotów, ale również wyłącznie w celu spojrzenia na wykreowaną przez twórców wizję “post-apo”. Bardziej zaskakujący, okazał się być pierwszy wspomniany tytuł. Wrzucony w dwuwymiarowy świat, zmuszony byłem podróżować koleją poprzez nowe lokacje – co wbrew pozorom – nie było tak łatwe. Przyznam, że dobrze bawiłem się zwalczając kolejne hordy, dbając o innych, jednocześnie zwiedzając plansze. The Final Station z pewnością przypadnie do gustu większości graczy. Na koniec pozwolę sobie wspomnieć o mojej perełce. Wydany przez Arkane Studios w 2012 roku Dishonored okrył się wieloma nagrodami. Gra utrzymana w steampunkowym świecie podbiła serca milionów – w tym moje. Dlatego też uwadze nie umknął wyświetlany wszem i wobec news z datą premiery kolejnej części, która mam nadzieję, okaże się być jednakowo dopracowana i wciągająca co jej poprzedniczka. Czy Arkane Studios zdoła dokonać podobnego sukcesu również w tym roku? A może twórcy pobiją wcześniejsze osiągnięcia? Sam z pewnością chętnie sięgnę po ich nowy “twór”.

Hibixxson
Z uwagi, że nie jestem wielkim fanem serii FIFA to demko nowej odsłony przykuło mą uwagę trybem kariery „Droga do sławy” oraz jak, że przyjemną dla oka oprawą wizualną napędzaną silnikiem Frostbite. Być może kiedyś piłka nożna zagości na moich strumieniach, ale na pewno nie na premierę. Zaskoczeniem dla mnie było, gdy Ubisoft wydał za darmo na swoje 30 lecie firmy grę The Crew. Owe wydarzenie wzbudziło też wiele kontrowersji ze strony osób, które już posiadało swoje kopie na koncie uplay, ponieważ gra nie jest jeszcze aż tak stara, bo ma za sobą jakieś 2 lata żywota. Dlatego też mogli by puścić oczko dla posiadaczy gry choćby dodatkiem „Wild Run”. Oczywiście tak się na pewno nie stanie, ale przynajmniej jest z kim teraz pojeździć, bo jest po czym. W końcu to wycieczka po USA.

Każdego z naszych streamerów możecie śledzić i oglądać w naszym serwisie.

O autorze

Bartorexplay
Bartorexplay

Aktualnie najmłodszy członek LiveGamers. Gram głównie w gry multiplayer (LoL, CS, Rocket League). Aktualne stanowisko to redaktor, swoich sił powoli próbuję w streamowaniu.

Brak komentarzy

  • Witamy, gość
Tak Nie