color top line
Nie masz konta?  Utwórz nowe konto  lub  zaloguj się

O piekielnej filiżance

Czym byłyby gry komputerowe bez ukochanych przez wszystkich graczy błędów czy gliczy. Niektóre są w stanie nas rozbawić inne jedynie przeszkadzają nam w ukończeniu zadań bądź wymagają od nas restartu gry oraz cofnięcia się do poprzednio utworzonego zapisu. Może to być nie tyle uciążliwe, co irytujące. Zdarzają się również takie, których w żaden sposób nie da się zrozumieć.

lucek

Nie jestem wprawionym pisarzem, ale każdy musi mieć swoje początki, prawda? Ostatnio zajęłam się pisaniem recenzji z jednej z ciekawszych, moim zdaniem, gier, a mianowicie pierwszej produkcji Shiver Games pod tytułem „Lucius”. Jest to jeden z lepszych przykładów pośpiechu i nieuwagi twórców, jeśli chodzi o znikające tekstury czy błędy. Gra ma już swoje lata (została wydana w Polsce w 2013 roku), więc miałam już przyjemność przechodzić ją wcześniej. Jednak postanowiłam odświeżyć sobie niektóre treści. I pewnie teraz zamiast tego krótkiego tekstu wstawiałabym na stronę pełną recenzję, gdyby nie fakt, który w nietypowy sposób przypomniał mi o swoim istnieniu podczas powtórnej rozgrywki. Na Steamie pośród osiągnięć możliwych do zdobycia w tej grze znajdujemy cztery, które wymagają od nas niszczenia coraz większej liczby przedmiotów znajdujących się w posiadłości. Nic, więc dziwnego, że chodząc po domu od początku gry niektórzy rozbijają wszystko, co znajdą na swojej drodze. Zazwyczaj nie ma z tym większego problemu. Zawsze jesteśmy w stanie znaleźć butelki wina w szafkach, talerze czy filiżanki rozstawione na stołach w całym domu. Jednak, co do tych ostatnich jest pewien wyjątek. Mianowicie podczas przechodzenia rozdziału drugiego i wykonywania potrzebnych do ukończenia misji zadań nie da się nie zauważyć uśmiechającej się do nas ze stołu filiżanki. I tu właśnie pojawia się wspomniany haczyk. Patrzysz na filiżankę – nic się nie dzieje. Podnosisz ją – nadal spokój. Możesz pobiegać sobie z nią dookoła posiadłości i nadal nic się nie stanie. Upuścisz ją na ziemię … – wyrzuca ci grę pod pretekstem przepełnienia pamięci. Dziękuję. Do widzenia. Całą misję trzeba przechodzić od nowa. Skoro są osiągnięcia na Steamie, to i grę przez niego da się zainstalować. Ja jednak byłam jedną z dumnych posiadaczek płyty. Pierwsze, co przyszło mi w tej sytuacji do głowy to uszkodzenie dysku (biorąc pod uwagę wszystkie błędy występujące we wstępie oraz pierwszym rozdziale miałam do takiego myślenia pełne prawo). By się, więc upewnić postanowiłam zainstalować grę na innym komputerze, tym razem bezpośrednio ze Steama. Jednak uzyskałam ten sam wynik (by nie powiedzieć, że było jeszcze gorzej). Co prawda nie uniemożliwiało mi to przejścia dalej w rozgrywce i dopóki nie dotykałam tej przeklętej filiżanki wszystko było w porządku. Co więcej w kolejnych rozdziałach ten problem już nie występował. Można było rzucać tą filiżanką o ściany, a i tak wszystko było w porządku. Czy można nazwać to, więc typowym błędem? Pisząc o swoich spostrzeżeniach jakiś czas później coś podkusiło mnie by wejść do gry po raz kolejny i sprawdzić czy mam rację. Biorąc pod uwagę ile razy po ponownym odpaleniu gry spotykałam się dokładnie z tym samym wynikiem nie spodziewałam się ujrzeć niczego innego, jak własnego pulpitu z wielkim oknem błędu na środku. Jednak upewnić się trzeba. Wchodzę, więc w drugi rozdział, szybko wykonuję zadanie, łapię za filiżankę …i nic. Nic się nie stało! Gra działała tak samo dobrze, żadnych błędów. Więc są takie błędy w grach, które znikają po ich n-tym napotkaniu? Czy produkcja potrzebuje czasu by się „rozgrzać” na komputerze? A może po prostu fakt, że diabła po raz pierwszy spotykamy w kuchni znaczy więcej niż jesteśmy w stanie zauważyć na początku.

O autorze

Nigercorvus
Nigercorvus

Dobry. Gram w gry i dzielę się tym ze światem!

Brak komentarzy

  • Witamy, gość
Tak Nie